środa, 24 lutego 2016

Rynek Staromiejski w Toruniu

Rynek Staromiejski w Toruniu kojarzy mi się przede wszystkim z ratuszem - budynkiem, którego architekturą zachwycam się niezmiennie do tej pory.
Toruński ratusz jest jednym z największych ceglanych budynków tego typu w Europie i najważniejszym zabytkiem toruńskiej starówki.
Wzniesiono go w stylu gotyckim w końcu XIV w. W ten sposób powstał jednopiętrowy budynek z obszernym dziedzińcem, naśladujący najlepsze wzorce architektury flandryjskiej. Jego wnętrze codziennie zapełniało się tłumem kramarzy, kupców, rajców i rzezimieszków. W wieży krył się skarbiec, miejskie archiwum i więzienie, natomiast w obszernych piwnicach szynkowano piwo i wino.
Na parterze mieściły się sukiennice, ławy chlebowe, dziesiątki małych kramów oraz sala sądowa, a na piętrze sala obrad rady miejskiej i wielka Sala Mieszczańska, w której nierzadko goszczono polskich królów. Dla jednego z nich - Jana Olbrachta - toruński ratusz stał się w 1501 roku miejscem przedwczesnej śmierci. Serce króla, który podobno bardzo cenił sobie wdzięk urokliwych torunianek, do dziś spoczywa w katedrze św. Janów.
Pomnik Mikołaja Kopernika - najsłynniejszego toruńczyka - znajduje się niedaleko wejścia do ratusza. Odsłonięto go 25 października 1853 roku. Został odlany z brązu według projektu berlińskiego rzeźbiarza Fryderyka Abrahama Tiecka.
Mikołaj Kopernik przedstawiony jest w todze profesorskiej. Na cokole z przedniej strony znajduje się napis w języku łacińskim Nicolaus Copernicus Thorunensis. Terrae motor, Solis Caelique stator  (Mikołaj Kopernik Torunianin. Ruszył Ziemię, wstrzymał Słońce i Niebo)
I znowu zdjęcia ratusza. Herb Torunia znajdujący się nad wejściem prowadzącym na dziedziniec ratusza.
Zdjęcia ratusza od strony dziedzińca.
Na rynku znajduje się kościół św. Ducha. Jest to jest późnobarokowa świątynia wzniesiona w połowie XVIII wieku jako ewangelicki zbór. Jego powstanie ściśle wiąże się z toruńskimi zamieszkami religijnymi z 1724 roku, w wyniku których miejscowi luteranie utracili posiadany wcześniej kościół Najświętszej Marii Panny.
Autorem fontanny - z figurą flisaka grającego na skrzypcach - jest urodzony w Toruniu artysta początku XX wieku – Georg Wolf, mieszkający później w Berlinie. Pomnik został ufundowany przez mieszczan i oficjalnie odsłonięty 18 czerwca 1914 roku na dziedzińcu ratusza. Po drugiej wojnie zmieniał lokalizacje. W 1983 roku ostatecznie ustawiono go po zachodniej stronie rynku, mniej więcej w miejscu wywiezionego w 1919 roku pomnika cesarza Wilhelma I.
 Z flisakiem wiąże się oczywiście legenda, którą przytoczę z internetu. Podobne legendy słyszałam w związku z innymi miastami.
Toruń był ważnym punktem na trasie spławu drewna do Gdańska i popularnym miejscem odpoczynku flisaków. Legenda głosi, że pewnego roku na skutek powodzi lub, jak mówią inne wersje legendy, klątwy rzuconej przez wygnaną z miasta żebraczkę, Toruń nawiedziła istna plaga żab. Płazy były dla miasta na tyle uciążliwe, że burmistrz wyznaczył pokaźną sumę pieniędzy oraz rękę swojej córki jako nagrodę dla tego, kto pozbędzie się z miasta żab. Udało się to dopiero flisakowi, znanemu niekiedy pod imieniem Iwo, który sprawił, że wszystkie żaby zasłuchane w jego grę na skrzypcach zebrały się przy nim, a następnie wyszły przez Bramę Chełmińską aż na teren obecnej dzielnicy Mokre. Tam flisak przestał grać, a żaby pozostały na podmokłych terenach Mokrego.
Kamienica pod Gwiazdą jest wspaniałym przykładem dawnych rezydencji bogatych toruńskich patrycjuszy. Powszechnie uznaje się ją za najpiękniejszą kamienicę w Toruniu. Jej nazwa pochodzi od gwiazdy umieszczonej na szczycie kamienicy. Obecny wygląd fasady pochodzi z XVII wieku, gdy ozdobiono ją bogatym barokowym ornamentem.
Inne kamienice na rynku.
Kościół Wniebowzięcia NMP przylegający do rogu rynku.
Dwór Artusa, budynek pochodzący z XVIII wieku.
W swoim opisie pominęłam niektóre ważne kamienice i współczesną Piernikową Aleję Gwiazd, która stanowi zbiór autografów znanych osób, urodzonych w Toruniu, np. Bogusława Lindy, Grażyny Szapołowskiej, Małgorzaty Kożuchowskiej.

środa, 17 lutego 2016

Elementy barokowe w średniowiecznych budynkach Krakowa

W okresie baroku wiele kościołów gotyckich zostało całkowicie przebudowanych w stylu barokowym. Tak było np. z kościołem św. Floriana w Krakowie. Nic nie zostało z dawnego gotyckiego kościoła.
Do innych kościołów i budynków świeckich dodawano elementy barokowe, aby wyglądały modnie - zgodnie z duchem epoki. Dodawanie elementów barokowych nazywane jest barokizacją.
Wiele kościołów na tym ucierpiało. Najbardziej żałuję kościołów romańskich, których już nie zobaczymy w dawnej postaci. A tak niewiele ich w Polsce zostało.
A teraz przedstawiam kościół św. Wojciecha, znajdujący się na rynku w Krakowie. Podaje się go jako typowy przykład kościoła zbudowanego w stylu romańskim. Niestety, ja tego stylu w nim prawie nie zauważam. Zdominowany przez dużą barokową kopułę i barokowy portal, ozdobiony figurami na murach, zatracił swój pierwotny styl.
Dawny romański portal zastąpiono portalem barokowym.
Figury na murach powodują, że kościół staje się jeszcze bardziej barokowy.
Gdy patrzę na romański kościół św. Andrzeja, zauważam w nim więcej stylu romańskiego niż w przypadku kościoła św. Wojciecha. Barokowe kopuły na wieżach nie są tak duże i dominujące, barokowy portal znajduje się na uboczu. To wszystko sprawia, że elementy barokowe nie przytłaczają dawnego stylu i mogę śmiało o nim powiedzieć, że jest kościołem romańskim.
A to zbarokizowany portal.
Wieża ratuszowa, znajdująca się na krakowskim rynku, to jedyna pozostałość po zburzonym w XIX wieku gotyckim ratuszu. Jednak w tym przypadku barokowy hełm na dawnej wieży ratuszowej nie razi mnie tak bardzo. Uważam, że ogólne wrażenie jest pozytywne.
Kościół Mariacki to główny kościół Krakowa - zbudowany w stylu gotyckim. W XVIII wieku wnętrze kościoła zostało częściowo przebudowane w stylu barokowym; z tego okresu pochodzi również późnobarokowa kruchta, którą pokazuję na zdjęciu. Jest to jedyny element barokowy, jeśli chodzi o zewnętrzną część kościoła.
Ta niewielka kruchta nie ma żadnego wpływu na gotycki styl kościoła. Pokazuję ją tylko dlatego, by ukazać, jak bardzo ekspansywny był styl barokowy.
Brama Floriańska również została nakryta barokowym hełmem, choć jest przecież budynkiem typowo gotyckim. Hełm jest niewielki, ale musiano go dodać. Bo jakby to było - główna brama krakowska bez akcentu barokowego? :)
A to dla porównania gotyckie baszty bez elementów barokowych, z wieżami typowo gotyckimi. Obydwie baszty pochodzą z tego samego okresu co Brama Floriańska.
Baszta Pasamoników
i Baszta Stolarzy (Stolarska).

Wiersz o wiośnie dla dzieci: Przyjdź, wiosno

Przyjdź, wiosno!

Dość już szarości

Zieleń się świecie!
Dosyć już zimna
Niech kwitnie kwiecie!

Dosyć już ciemnych

i szarych dni
Zaśpiewaj kosie!
Niech słońce lśni!


Na tym blogu można znaleźć więcej wierszy o wszystkich

porach roku. Zapraszam 🌸🌸🌸








wtorek, 16 lutego 2016

Haiku o wiośnie: Stopniały śniegi, Splecione słońcem

stopniały śniegi
wiosna zakwitła między nami
żółtoleszczynowo

***
splecione słońcem
warkocze bazi leszczynowych
w dali bicie dzwonów



środa, 10 lutego 2016

Montreal (Kanada) - część druga

Dzisiaj przedstawiam kolejną część zdjęć Montrealu, które udostępnił mi mój syn.

Montreal położony jest na ogromnej wyspie (51x16 km) pośrodku rzeki św. Wawrzyńca, dzięki czemu miał predyspozycje, by zostać miastem portowym.
Na początku XIX wieku miasto przekształciło się w ośrodek handlu zbożem i drewnem. W 1825 roku zbudowano Kanał Lachine który pozwalał statkom ominąć progi wodne na rzece niedaleko od miasta i płynąć dalej do Jeziora Ontario. Montreal stał się portem, w którym statki rzeczne przypływające Rzeką Świętego Wawrzyńca mogły przeładować swoje ładunki na statki pełnomorskie płynące do Atlantyku.
 Charakterystyczna, widoczna z daleka, srebrna kopuła należy do przepięknej budowli Marche Bonsecours. Kiedyś była to siedziba władz miejskich, a od ponad 15 lat jest to wielka czteropiętrowa hala targowo-restauracyjna. Marche Bonsecours jest bardzo charakterystyczny dla panoramy miasta, dobrze widoczny z portu. Usytuowany jest na froncie Starego Miasta, równolegle do nabrzeża.
W Montrealu znajduje się niewielka chińska dzielnica, do której wstępu z czterech stron strzegą monumentalne bramy zwieńczone smokami. 
Smakowite zapachy zachęcają do odwiedzenia jednej z licznych tutejszych restauracji, w sklepach unosi się aromat wschodnich przypraw.
To właśnie jedna z bram.
  Dzielnica jest barwna i malownicza.
 Małe butiki z pamiątkami, dziwne chińskie cukiernie, stragany z ubraniami, tłum ludzi na wąskich uliczkach - wszystko to sprawia, że można poczuć się jak w Azji.
A to polska cukiernia. Można tu też kupić produkty niezwiązane z charakterem sklepu, np. musztardę Kamis lub polskie herbaty ziołowe.
I wnętrze cukierni.
A to restauracja z polskimi potrawami.
Tę restaurację i cukiernię syn spotkał przypadkowo. Zapewne więcej jest ich w Montrealu.
 I menu tej restauracji.
Miejscem szczególnym w Montrealu są podziemia centrum, zwane Podziemnym Miastem. Wybudowano w nim wielokilometrową sieć uliczek, przejść i galerii. Można stąd dotrzeć do stacji metra, a także do domów  towarowych i urzędów. Podziemne  Miasto łączy bowiem najważniejsze miejsca w całej dzielnicy. By się do niego dostać, trzeba zejść mniej więcej dwa piętra pod ziemię. To miejsce zaskakuje luksusem i funkcjonalnością. Są tu sklepy, restauracje, bary szybkiej obsługi, apteki, księgarnie, punkty usługowe. Wydaje się, że nie ma rzeczy, której nie można tu kupić lub załatwić.
Podziemne miasto w Montrealu rozciąga się na długości 32 kilometrów i stanowi największą tego typu podziemną sieć na świecie. Wybudowane zostało w 1962 roku.
Są tu też oczywiście miejsca związane z kulturą. Poniżej Plac Sztuki.
Powodem powstania tak nietypowego miasta były oczywiście względy praktyczne. Trudno jest przecież robić zakupy, kiedy na dworze zadymka, hula północny wiatr, a temperatura wynosi minus 30 stopni. Taka temperatura panuje zimą w Montrealu przez wiele tygodni. Ale pod ziemią można się też schronić w pełni lata, kiedy, jak mówią montrealczycy, ma się wrażenie przebywania w saunie. Na termometrze 32 stopnie w cieniu, a wilgotność powietrza wynosi 99 procent. 
A to jest urocza dzielnica domków jednorodzinnych z finezyjnymi wieżyczkami, gankami.
Ciekawostką jest to, że wielu tutejszych mieszkańców zdobi fasady swoich domów muralami.
Poniższy mural pochodzi z komiksu "Tintin".
 Uważam, że wygląda to całkiem interesująco.
Takie uliczne figury można spotkać na całym świecie. W Polsce widziałam ich bardzo dużo.
Te dwie poniższe przedstawiają przeciętnych mieszkańców Montrealu. Jedna z nich, znajdująca się w pobliżu uniwersytetu, prawdopodobnie przedstawia studenta - z laptopem, frytkami i charakterystyczną dla tego rejonu wiewiórką.
 Mieszkanki Montrealu gawędzące na ławeczce.
Quartier des Spectacles (Dzielnica spektakli) została zaprojektowana jako centrum życia kulturalnego miasta. Odbywają się tu różnorodne wydarzenia i festiwale.
 I znowu wejście do chińskiej dzielnicy.
Kolejne zdjęcia Montrealu nocą.