niedziela, 28 listopada 2010

Wiersz o zimie dla dzieci: Pierwszy śnieg

Pierwszy śnieg

Jestem wśród chmur,
w białej mgiełce
miękkiej i lekkiej,
jakby w kołderce.

Srebrzystobiała
pierzynka moja
śnieżnie coś gada,
nuci wciąż słowa:
śnieg, biel, śnieg, biel

Może to anioł
swym skrzydłem białym
tuli mnie miękko
w ranek zaspany?







Renesans w Krakowie, kilka ciekawostek z wycieczki

Początek renesansu w Polsce datuje się w architekturze na rok 1503. Wtedy zaprojektowano i zbudowano nagrobek króla Olbrachta w katedrze Wawelskiej – pierwsze w stylu renesansowym dzieło architektoniczne w Polsce. Opinie, że polski renesans zaczął się wcześniej, mogą dotyczyć jedynie sfery idei.

Dach Kaplicy Zygmuntowskiej jest pokryty złotem, które przekazała królowa Anna Jagiellonka. Było tego aż 40 kilogramów.

W czasach średniowiecza i później nie robiono nagrobków kobietom. Z tego powodu przez wiele lat nie wiedziano, gdzie została pochowana królowa Jadwiga. Jej obecny nagrobek pochodzi z czasów współczesnych, z początku XX wieku. Jedynym wyjątkiem w tej kwestii była królowa Anna Jagiellonka, której ufundowano nagrobek w Kaplicy Zygmuntowskiej  w Katedrze Wawelskiej wkrótce po śmierci.

Erazm Ciołek (biskup płocki, który mieszkał w Krakowie) pochodził z rodziny mieszczańskiej. Wykształcony ( ukończył dwa fakultety), znawca sztuki, miał wielkie ambicje, by zostać biskupem. Niestety biskupem mógł zostać tylko szlachcic. Erazm Ciołek, nie widząc innej możliwości zostania biskupem, posunął się do kłamstwa, po prostu powiedział, że jest szlachcicem. Gdy poproszono go, by udokumentował swoje pochodzenie, odrzekł, że słowo szlachcica samo w sobie jest pewne i niezłomne („W piśmiennictwie dawnej Polski często powtarzał się zwrot: verbum nobile – słowo szlachcica. Żywiono przekonanie, że słowo szlachcica to święta rzecz, a jego dotrzymanie jest gwarancją rzetelności i honoru”). Musiano mu uwierzyć; i tak został biskupem.

W Kościele Franciszkanów znajduje się zbór portretów biskupów krakowskich. Na uwagę zasługują renesansowe, nieliczne w tym stylu w Polsce, portrety biskupów Tomickiego i Gamrata. Obaj byli znani z niezbyt prawego życia. Jednak Gamrat szczególnie się wsławił. Od jego nazwiska pochodzi pojęcie „gamratka”, czyli inaczej prostytutka, co pozostawiam bez komentarza.

Poniżej renesansowe krużganki na wawelskim dziedzińcu zamkowym.







piątek, 19 listopada 2010

Wiersze z czasów dzieciństwa moich dzieci

Śmiech

Gdy się Michaś  śmieje,
to nasz dom jaśnieje.
Uciekają smutki
do starej psiej budki.
Uśmiechnięte buzie
babci, taty, mamy
i też cioci Nusi.
Wszyscy w uśmiech gramy.


Ech

Michasia śmiech
to cud, ech...
Dzwoneczki dzwoniące,
skrzypeczki grające
i koniki polne
 na zielonej łące.
Aż zapiera dech
            ech...

Filip przedszkolak

Filip rozrabia
Filip szaleje
Pani ze złości
niemal pęcznieje

Filip aż pęka
ze śmiechu dzisiaj
i potraktował
źle bardzo misia

Ach Filipie Filipie
niegrzecznie twe oko łypie!

Filip ma guza
zdarte kolano
bo się przewrócił
na drodze rano

Filip żartuje
i się wygłupia
Ze śmiechu każdy
niemal osłupiał

Oj Filipku Filipku
dziki śmiech w twoim ślipku!

Madzia

Nazywam się Madzia
i dziewczynką jestem.
Chodzę do przedszkola,
uwielbiam czereśnie.

Czemu właśnie Madzia?
Jak Madzia wyglądam!
spójrz na moją grzywkę,
jaka buzia mądra!

Wszystkie małe Madzie
czeszą sie w kucyki.
Madzie wszystko wiedzą,
bo sprytne z nich smyki!

Nazywam się Madzia,
bo jestem jak Madzia!
Nikt nigdy nie powie
na mnie Kasia, Władzia.

Madzia Madziowata,
Madzia najprawdziwsza,
Madzia to dziewczynka,
mym zdaniem, najmilsza.

Na tym blogu znajdziesz więcej interesujących wierszy dla dzieci. Zapraszam do ich czytania 💙💙💙

wtorek, 16 listopada 2010

Wartałoby

Mieszkam w Krakowie od kilkunastu lat. Przeprowadzając się z Pomorza, weszłam w całkowicie nowe środowisko, miasto, region. Nie wiedziałam jednak, że dotyczy to również języka. Zetknęłam się tu z wieloma regionalizmami, które pogłębiły moje początkowe poczucie wyobcowania. Nie będę pisać o "na dworze" i "na polu", bo są one powszechnie znane i oczywiste. Chciałabym napisać o "wartałoby".

Niedawno po raz pierwszy w całkiem poprawnym kontekście użyło je moje dziecko. Język kolegów z klasy ma duży wpływ. Wyczulona na obce regionalizmy, zdębiałam, zbaraniałam - tak można by rzec. Nie przepadam za tą formą. Słyszałam ją zaledwie kilkanaście razy (u osób z różnym wykształceniem i pochodzeniem społecznym; użyła jej również lekarka z szacownej rodziny). Odczuwam ją jako bardzo rzadko używany, archaiczny regionalizm. Jego znaczenie to: dobrze by było, byłoby warto, należałoby. Z punktu widzenia języka ogólnopolskiego jest niepoprawny; jest akceptowany wyłącznie jako regionalizm.

Regionalizmy sprawiają, że choć mieszkamy wszyscy w tej samej Polsce, w niektóych rejonach naszego kraju możemy się czuć jak za granicą.

Następnym razem, w związku ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia, napiszę o Gwiazdorze, również pewnego rodzaju regionalizmie.

czwartek, 11 listopada 2010

Niepodległość w Krakowie i Isaac Singer

Dzisiaj byłam na wycieczce po Krakowie organizowanej przez Koło Grodzkie PTTK ( w ramach akcji "Zdobywamy odznakę Przyjaciela Krakowa"). Dowiedziałam się m.in., że Kraków był pierwszym miastem w Polsce, które odzyskało niepodległość. 31 października 1918 r. polscy oficerowie armii austriackiej pod dowództwem porucznika Antoniego Stawarza dokonali bezkrwawego przejęcia władzy w Krakowie. Rankiem zajęli koszary wojskowe na krakowskim Podgórzu, a do południa pozostałe obiekty wojskowe w mieście. Na koniec dokonali symbolicznego przejęcia odwachu na Rynku Głównym.
Austriackich żołnierzy było ok. 12 tys., a Polaków jedynie kilkuset.

Ostatnio zaczęłam czytać beletrystykę. Był czas, że w ogóle nie czytałam powieści (czytałam głównie książki psychologiczne), bo szkoda mi było na to czasu, a teraz chętnie wracam. Przeczytałam kilka powieści Isaaca Singera, m.in. "Szosza", "Miłość i wygnanie", a także zbiory opowiadań. Wiedziałam, że jest dobrym, cenionym pisarzem (laureatem Nagrody Nobla), ale zawsze kojarzył mi się z nudą. Nie wiem dlaczego. Przez wiele lat miałam w swojej prywatnej bibliotece "Sztukmistrza z Lublina", ale nigdy do tej powieści nie zajrzałam. Teraz cieszę się, że zaczęłam czytać Jego powieści i jestem wdzięczna losowi (?), przypadkowi, że tak się stało.