wtorek, 16 listopada 2010

Wartałoby

Mieszkam w Krakowie od kilkunastu lat. Przeprowadzając się z Pomorza, weszłam w całkowicie nowe środowisko, miasto, region. Nie wiedziałam jednak, że dotyczy to również języka. Zetknęłam się tu z wieloma regionalizmami, które pogłębiły moje początkowe poczucie wyobcowania. Nie będę pisać o "na dworze" i "na polu", bo są one powszechnie znane i oczywiste. Chciałabym napisać o "wartałoby".

Niedawno po raz pierwszy w całkiem poprawnym kontekście użyło je moje dziecko. Język kolegów z klasy ma duży wpływ. Wyczulona na obce regionalizmy, zdębiałam, zbaraniałam - tak można by rzec. Nie przepadam za tą formą. Słyszałam ją zaledwie kilkanaście razy (u osób z różnym wykształceniem i pochodzeniem społecznym; użyła jej również lekarka z szacownej rodziny). Odczuwam ją jako bardzo rzadko używany, archaiczny regionalizm. Jego znaczenie to: dobrze by było, byłoby warto, należałoby. Z punktu widzenia języka ogólnopolskiego jest niepoprawny; jest akceptowany wyłącznie jako regionalizm.

Regionalizmy sprawiają, że choć mieszkamy wszyscy w tej samej Polsce, w niektóych rejonach naszego kraju możemy się czuć jak za granicą.

Następnym razem, w związku ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia, napiszę o Gwiazdorze, również pewnego rodzaju regionalizmie.

2 komentarze:

  1. Z pewnością jak za granicą można się poczuć na Śląsku, skąd pochodzę, ale również na Kaszubach gdzie jeździmy na wakacje i na Białostocczyźnie skąd pochodzi rodzina mojego męża.
    Z niecierpliwością czekam na notatkę o Gwiazdorze i proszę o kolejne wierszyki :)))
    Pozdrawiam serdecznie,
    wierna czytelniczka Pani bloga

    OdpowiedzUsuń