wtorek, 28 października 2014

Wiersz dla dzieci: Jesteś królewną

Jesteś królewną

Dzisiaj od rana świat do mnie woła:
Jesteś królewną! tak dziwne słowa...
 Na niebie słońce też mnie zapewnia
dźwięcznym głosikiem: jesteś królewną!

Wszystkie dziewczynki: Anie, Joasie
i Magdalenki, Basie i Kasie,
Ole, Agnieszki i Małgorzatki
są królewnami – także Renatki!

Wszystkie dziewczynki to są królewny –
tak świat zawołał – miej to za pewnik!
 Nie ma Kopciuszków ani służących,
sierotek smutnych, ciągle płaczących!

Koniec ze łzami, koniec ze smutkiem,
z tkwieniem w kąciku, z buzią w podkówkę!
Koniec z mazgajstwem, pechem, rozpaczą,
koniec z minkami, co ciągle płaczą!

Wszystkie królewny dobre i miłe
są, jak wiadomo, zawsze szczęśliwe.
Więc smutkom stop! Świat wam zabrania
być Kopciuszkami i się użalać!

Wszystkie Kopciuszki, smutne Dorotki
od dziś wkładajcie królewskie botki!
Wszystkie sierotki, zwłaszcza Marysie,
od dzisiaj miejcie szczęśliwe pysie!

Na tym blogu znajdziesz więcej interesujących wierszy dla dzieci. Zapraszam 💙💙💙


sobota, 25 października 2014

Czystogarb - dawna wieś łemkowska w Beskidzie Niskim

Wieś Czystogarb (Czystohorb) powstała w 1524 roku. Jest położona na zachód od Komańczy i obecnie z nią sąsiaduje.
Obok Łemków żyli tu Cyganie zajmujący się handlem koni.
Mieszkało tu również kilkunastu Polaków i trzy rodziny żydowskie. Według danych z 1931 roku w 124 domostwach mieszkało 775 ludzi.
29 września 1945 doszło do krwawych walk Wojska Polskiego z oddziałami UPA, a w 1946 roku ludność została wysiedlona do ZSRR.

W latach pięćdziesiątych powstał tu PGR, znacznie rozbudowany w latach osiemdziesiątych.

Dawna drewniana cerkiew pod wezwaniem Michała Archanioła spłonęła w 1943 roku. Jak zauważyłam, wiele cerkwi i kościołów w okolicy spłonęło w tych latach. Przypadek?
W 2005 roku poświęcono nowy drewniany kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem Dobrego Pasterza.
Niewiele pozostało z dawnej wsi i jej historii.
Zachowała się jedynie południowa część dawnego łemkowskiego cmentarza.

Oto wiersz Jerzego Harasymowicza pt. "Na cmentarz łemkowski" z tomu "Cała góra barwinków":



Oto cmentarz
zielem zarosły
Oto poręba
po krzyżach zwalonych

Wiatrołom
świętego drzewa

Oto cmentarze Łemków
w Złockiem
w Szczawniku
w Leluchowie

Oto śpią na podłodze
Dawno już spróchniałej
bez krzyża nad głową

Fiłypy
Nykyfory
Włodzimierze

Jesień im tylko
ostu zapala
świecę

Liści szumi
wieniec

Czort niepotrzebny
chyłkiem w zarośla
czmycha
Wiersz bardzo dobrze oddaje klimat tych opuszczonych cmentarzy. Widziałam ich kilka, więc mogę coś na ten temat powiedzieć. Często zarośnięte, zaniedbane, nikt o nich nie chce pamiętać. Takie jest moje smutne wrażenie.

sobota, 18 października 2014

Cerkwie prawosławna i grekokatolicka i kościół rzymskokatolicki w Komańczy

Dzisiaj pokażę cerkwie i kościół w Komańczy. Jest to niewielka miejscowość, a skupia aż trzy świątynie - parafie, trzech różnych wyznań.
Najpiękniejsza (może dlatego, że najstarsza) jest cerkiew prawosławna. Pierwsze wzmianki o cerkwi pochodzą z XVI wieku.
Jednak ta najstarsza cerkiew spłonęła w 1800 roku. Na jej miejsce zbudowano już w 1803 roku drugą, większą cerkiew drewnianą. Niestety  ta również spaliła się w 2006 roku. Ocalała jedynie dzwonnica, na której widać ciemne smugi - ślady po pożarze.
Trzeba przyznać, że burzliwe były dzieje tej świątyni.
Postanowiono ją odbudować. Obecna cerkiew jest jej wierną kopią, zrekonstruowaną w 2010 roku. Piękna architektura i wspaniałe wnętrze zachwycają.
Wszystko jest bardzo nowe i trochę brakuje patyny czasu.
Parafia prawosławna skupia 24 rodziny w Komańczy i Turzańsku. Niewiele w porównaniu z cerkwią grekokatolicką. Jest pod wezwaniem Opieki Matki Bożej.
Druga cerkiew w Komańczy to cerkiew grekokatolicka. Jest to budynek drewniano-murowany. Ta cerkiew jest również pod wezwaniem Opieki Matki Bożej. Skupia około 80 rodzin. Została zbudowana w latach 1985-88, a więc w czasach współczesnych.  Ciekawostką jest to, że jest to  pierwsza cerkiew konsekrowana w powojennej Polsce.
Niestety nie miałam okazji zobaczyć jej wnętrza.
Kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem św. Józefa również powstał jako budowla drewniana w 1927 roku. Z tego powodu, bardziej narażony, spłonął w 1944 roku.
Został odbudowany w latach 1949-50.
Piękna stylowa architektura.
Ciekawe, a raczej przykre jest to, że w Komańczy było tyle pożarów. Czasem jest napisane, że pożar powstał z powodu nieuwagi księdza, podkreśla się na tablicach informacyjnych dla turystów, że było to nieumyślne.
A jak było w rzeczywistości - nie wiadomo.
Klasztor Nazaretanek, o którym napiszę później, chciano spalić w czasie II wojny. Jednak ówczesna przełożona klasztoru przemówiła do serc i rozsądku miejscowych podpalaczy przybyłych z pochodniami, których przecież znała, i odeszli. Można o tym poczytać na oficjalnej stronie internetowej Komańczy.
Bolesne były dzieje tych ziem.

poniedziałek, 13 października 2014

Jesiennie, październikowo

Piękne październikowe dni. Ciepło i słońce sprawiają, że można poczuć się jak latem.
A cuda jesieni mamią nas swoimi kolorami. Dla mnie jednym z piękniejszych cudów jesieni jest czerwony winobluszcz. Co roku w równym stopniu zachwyca mnie swym kolorem.
W blasku słońca nawet uschnięte liście i rośliny wydają się piękne.
Lubię takie mocne, jesienne barwy jak na zdjęciu poniżej. Ten brązowy kolor świetnie wygląda na tle jeszcze zielonej trawy.
Na tle błękitnego nieba nawet uschnięte rośliny wydają się piękne.
Te czerwone owoce są przepiękne i świetnie wychodzą na zdjęciach. Uwielbiam je fotografować.
Choć już całkiem jesiennie, można jeszcze gdzieniegdzie zauważyć jakieś kwiaty.

środa, 8 października 2014

Wystawa twórczości Zdzisława Beksińskiego

Przyznam się, że nie miałam specjalnie ochoty wybrać się na tę wystawę. Obawiałam się mrocznych i przytłaczających obrazów. Jednak wystawa została zorganizowana w taki sposób - był to przegląd całej twórczości artysty - że ten najbardziej ponury, tzw. fantastyczny, okres twórczości nie zdominował wystawy.
A teraz przekażę kilka informacji na temat twórczości Zdzisława Beksińskiego, powołując się na przewodnik po wystawie.
Licząca około 100 prac wystawa w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie stanowi swoistą małą retrospektywę, na której są pokazane wczesne prace rysunkowe, fotografie z lat 50., heliotypie, rysowane węglem lub kredką ekspresyjne figury ludzkie, a także obrazy z tzw. okresu fantastycznego i dzieła z ostatnich lat życia artysty – obrazy olejne i grafikę komputerową.

Zdzisław Beksiński poza rysunkiem, od najmłodszych lat interesował się fotografią. Ale już w latach 50. zaczął skłaniać się ku abstrakcyjnemu malarstwu i rzeźbie, dostrzegając w nich szansę pełniejszej wypowiedzi niż za pomocą aparatu. 
Jego ówczesne prace – wizje zdeformowanych postaci ludzkich i zwierząt – stawały się coraz bardziej ekspresyjne. Pod koniec lat 60. Jego pejzaże w całości już przeniknięte były mroczną, katastroficzną atmosferą. Okres ten, trwający prawie do połowy lat 80. artysta nazwał fantastycznym. W tamtym czasie stał się, też jednym z najbardziej znanych polskich twórców.
W latach 80. jego malarstwo uległo przeobrażeniu. Zredukował przestrzenną wizję, rezygnując z rozległych pejzaży i bogactwa rekwizytów. Postać, czasem dwie, głowa ludzka, czasem zwierzę, daleko idąca deformacja i skupienie się na intuicyjnie odczuwanym celu plastycznym – to były zadania, które przed sobą stawiał. Ostatnie 20 lat życia artysty mijają pod znakiem swoistej ascezy wizualnej. Trapiące go przeżycia duchowe – samotność metafizyczna, poczucie rozpadu świata, lęk przed nicością – uzyskiwały jednak nadzwyczajną siłę wyrazu. Pod koniec lat 90. Beksiński zainteresował się grafiką komputerową. 
Artysta programowo unikał tytułowania swoich prac, chcąc je uchronić przed narzucającymi się anegdotycznymi i literackimi interpretacjami.