środa, 8 października 2014

Wystawa twórczości Zdzisława Beksińskiego

Przyznam się, że nie miałam specjalnie ochoty wybrać się na tę wystawę. Obawiałam się mrocznych i przytłaczających obrazów. Jednak wystawa została zorganizowana w taki sposób - był to przegląd całej twórczości artysty - że ten najbardziej ponury, tzw. fantastyczny, okres twórczości nie zdominował wystawy.
A teraz przekażę kilka informacji na temat twórczości Zdzisława Beksińskiego, powołując się na przewodnik po wystawie.
Licząca około 100 prac wystawa w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie stanowi swoistą małą retrospektywę, na której są pokazane wczesne prace rysunkowe, fotografie z lat 50., heliotypie, rysowane węglem lub kredką ekspresyjne figury ludzkie, a także obrazy z tzw. okresu fantastycznego i dzieła z ostatnich lat życia artysty – obrazy olejne i grafikę komputerową.

Zdzisław Beksiński poza rysunkiem, od najmłodszych lat interesował się fotografią. Ale już w latach 50. zaczął skłaniać się ku abstrakcyjnemu malarstwu i rzeźbie, dostrzegając w nich szansę pełniejszej wypowiedzi niż za pomocą aparatu. 
Jego ówczesne prace – wizje zdeformowanych postaci ludzkich i zwierząt – stawały się coraz bardziej ekspresyjne. Pod koniec lat 60. Jego pejzaże w całości już przeniknięte były mroczną, katastroficzną atmosferą. Okres ten, trwający prawie do połowy lat 80. artysta nazwał fantastycznym. W tamtym czasie stał się, też jednym z najbardziej znanych polskich twórców.
W latach 80. jego malarstwo uległo przeobrażeniu. Zredukował przestrzenną wizję, rezygnując z rozległych pejzaży i bogactwa rekwizytów. Postać, czasem dwie, głowa ludzka, czasem zwierzę, daleko idąca deformacja i skupienie się na intuicyjnie odczuwanym celu plastycznym – to były zadania, które przed sobą stawiał. Ostatnie 20 lat życia artysty mijają pod znakiem swoistej ascezy wizualnej. Trapiące go przeżycia duchowe – samotność metafizyczna, poczucie rozpadu świata, lęk przed nicością – uzyskiwały jednak nadzwyczajną siłę wyrazu. Pod koniec lat 90. Beksiński zainteresował się grafiką komputerową. 
Artysta programowo unikał tytułowania swoich prac, chcąc je uchronić przed narzucającymi się anegdotycznymi i literackimi interpretacjami.

20 komentarzy:

  1. Beksińskiego specjalnie nie rozumiem. Przygnębienie, depresja, samobójstwo. Boje się takich ludzi a ich artyzmu nie rozumiem. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobne skojarzenia, ale na wystawie zobaczyłam wiele obrazów, które były zupełnie inne. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Pocałunki i uściski!
    Miłego piątku i całego weekendu.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wiele z nich zobaczyłam pierwszy raz.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Bardzo go lubię, ma w sobie coś mrocznego i tajemniczego. Lubię się zatrzymać przy jego twórczości i tak gdzieś odpłynąć w swoje myśli....Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że raczej nie przepadałam. Zaskoczyłaś mnie :)

      Usuń
  5. Ludzie się dzielą na tych co podziwiają twórczość Beksińskiego i na tych co za nią nie przepadają. Faktycznie był to dość kontrowersyjny artysta, jednak jego prace potrafią przykuć uwagę. Widzę, że wystawa została fajnie zorganizowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji wystawy obejrzałam film o nim i wywiad z nim. Bardzo miły człowiek. Zdobył moją sympatię; teraz trochę inaczej patrzę na jego twórczość.

      Usuń
    2. Spodobały mi się jego fotografie, często mroczne - ale łatwiejsze do zrozumienia.

      Usuń
  6. Nie miałam pojęcia o tej wystawie.
    Być może dojechałabym do Nowej Huty.
    Oglądałam jego prace w Zamku sanockim. Robią duże wrażenie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystawa trwa tylko 2 tygodnie.
      Całą swoją spuściznę przekazał muzeum w Sanoku, bo stąd pochodził.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Wieczór nad morzem to jeden obraz klimatyczny, piękny kolor morza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się, słabo znałam tego artystę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Budził zawsze kontrowersje, ale warto było przyjść na wystawę.

      Usuń
    2. Dzięki wystawie - a raczej filmom związanym ze Zdzisławem Beksińskim - ujrzałam ciepłego człowieka, szczerego, życzliwego. Byłam też na wykładzie dyrektora muzeum sanockiego.
      Dzięki temu zmieniło się moje nastawienie do tego artysty i jego prac.

      Usuń
  9. Podoba mi się taka forma bloga, również czcionka. Chętnie zamieniłabym tego bloga na nowego :) Tylko że ja tego nigdy nie robiłam; zawsze robił to Michał po ustaleniu ze mną - raczej trzymał się gotowej formy.
    Byłabym wdzięczna, gdybyś pokazał mi, jak to się robi :)

    OdpowiedzUsuń