piątek, 20 października 2017

Znane miejsca Paryża

Po wyjściu z Luwru kierujemy się do parku, do Ogrodów Tuileries (Ogrodów Tuleryjskich). Jesteśmy zmęczeni zwiedzaniem Luwru, choć usatysfakcjonowani. Wspaniałe dzieła sztuki dostarczyły nam wielu doznań. Ale teraz chcemy odpocząć. Dobrze, że po wyjściu z Luwru można posiedzieć w ogrodach.
Wybaczcie, jeśli coś pominęłam, niepoprawnie nazwałam; po prostu wybaczcie mi błędy.
Budynek Luwru na poniższym zdjęciu.

środa, 18 października 2017

Jesień na Wawelu

I znowu przyszła - niechciana. Jej przyjście to koniec wakacji, krótkie dni, długie wieczory.
Najbardziej lubię złotą polską jesień i jej kolory, jej ciepło, promienie słoneczne delikatnie muskające twarz.
Dawniej lubiłam tylko kolory czerwieni, żółci. Teraz lubię również kolory brązowe - takie jakie mają liście dębu.
Jesień to także owoce dyni, jabłek, śliwek i kwiaty - piękne astry, marcinki, czerwone liście winorośli, złote drzewa. 
Jesień to także złote kobierce, szelest liści pod nogami (czytałam kiedyś, że ten szeleszczący dźwięk działa relaksacyjnie). Przyjemnie jest tak sobie poszeleścić. A więc jesień jest chciana czy niechciana?

wtorek, 17 października 2017

Wiersz ortograficzny z u i ó: Wskazówki sówek

Inteligentne cztery sówki
mieszkańcom lasu dają wskazówki:

Nasza najdroższa ruda wiewiórko

nie zajmuj ciągle się fryzurką!

Dzięciole, nie bądź uciążliwy,

nie stukaj w drzewo bez przyczyny!

I ty, kukułko, nie hałasuj,
zadbaj o ciszę naszego lasu!

Dziś jeszcze pranie zrób, drogi jeżu,
plamy od jeżyn masz na kołnierzu!

Wy zmieńcie dietę, kochane mrówki,
od dzisiaj jedzcie tylko borówki!

Odwagą dużą się wykaż, zajączku,
w nagrodę dostaniesz dziesięć pączków!

Rzekły zwierzęta: Drogie sówki,
my uwzględnimy wasze wskazówki.
Zawsze pamiętać o nich będziemy,
za mądre rady wam dziękujemy.

niedziela, 15 października 2017

Wiersz: Rodzina Wodzickich w Kościelnikach 1945

Wiele osób nie wie i nie pamięta tej rodziny. A pozostały po niej pałace w całej Małopolsce. Znana była ich wielka gospodarność i szlachetność.

Bóg podarował Wodzickim
park oraz ogród duży.
Ród to jest znakomity
o szczerej, szlachetnej duszy.

Bóg podarował Wodzickim
Piękny pałac do życia.     
Ród jest to wielce łaskawy
o pięknych umysłach i licach. 

Tutaj będziecie szczęśliwi,     
To wasza Arka Noego 
tutaj jesteście bezpieczni - 
pod godłem Orła Białego.      

Dodaję wam jeszcze 
sześć kamiennych lwów,    
będą strzegły was 
od pełni aż po nów.
Kościelnickie pola, łąki
były bardzo żyzne,
rok w rok urodzaj wielki
na chwałę Ojczyźnie.

Słychać śmiech i śpiew dzieci
w kościelnickim ogrodzie.                 
Starsi, choć opuścili gniazdo,                
nie zapomnieli o rodzie.
Parku strzegły dęby                            
I nagle...!    
O, wy, mocarne dęby,
gdzie wasza potęga
gdzie podziała się moc wasza?
Życie bez was to udręka!
Wasze mocne, silne pnie
spalone przez Rosjan?! 
Nie!!!

O, mężne, kamienne lwy, 
gdzie wtedy byłyście?! 
Sześć kamiennych lwów  
 - pałacu i parku strzegły - 
dał nam przecież Bóg!  
Gdzie byłyście, kiedy...   
Gdzie byłeś, Boże, wtedy?!

Wszystkie kamienne lwy
zostały rozgromione
mieszkańcy nie wiedzą jeszcze,
tylko niebo wie - zachmurzone.

Gdy za obcą granicę 
Wodziccy odjeżdżali,
służba, kmiecie, sąsiedzi
nad losem ich płakali.

Trudno Wodzickim było
opuszczać Polskę - Ojczyznę,
trudno bez Polski im było,
tęsknili na obczyźnie.

Nie ma już parkowych alej 
i kamiennych lwów,
słychać świergotanie ptaków
a na niebie piękny nów.

Czyżby to była nadzieja?

*W 1944 roku Wodziccy udostępnili pałac uchodźcom z powstania warszawskiego. W końcu stycznia 1945 roku Wodziccy, pakując najcenniejsze ruchomości na dwie ciężarówki, opuścili posiadłość w obawie przed nadciągającą Armią Czerwoną. Przez kilka miesięcy stacjonowały tu wojska radzieckie, dewastując doszczętnie pałac i otoczenie. Wyposażenie rozgrabiono oraz użyto na opał, podobny los spotkał wiekowe drzewa z parku. Najstarszą część majątku (zameczek przerobiony na oficynę zachodnią) spalono. Rozgrabiono kamienne lwy ozdabiające ogród. Nie przetrwały również piece i kominki, boazerie, sufity i dekoracje kamieniarskie oraz polichromie.


O rodzinie Wodzickich nie słyszałam, zanim się wprowadziłam do Krakowa. Na jednej z wycieczek: Dwory i pałace Nowej Huty, usłyszałam po raz pierwszy o tej rodzinie. Usłyszałam, że dawniej to była znana w Małopolsce, zamożna rodzina.

Dowiedziałam się, że Józef Wodzicki był wraz z Tadeuszem Kościuszką przywódcą powstania. W bitwie pod Szczekocinami ochronił go przed kulą własnym ciałem. Tadeusz Kościuszko przeżył, Józef Wodzicki zginął.

Postanowiłam trochę pomóc w przypominaniu o tej rodzinie. Napisałam o niej trzy posty. Ten jest czwarty.

piątek, 13 października 2017

Ivan Mestrovic - Wystawa rzeźby: Adriatycka epopeja

W Krakowie po dłuższej przerwie znowu wystawa rzeźby. 
Niektóre znane mi osoby nie lubią tego rodzaju twórczości; ja jednak chętnie się wybrałam, choćby po to, żeby porównać obecnego rzeźbiarza do rzeźbiarzy na wcześniejszych wystawach. 
"Ivan Mestrovic (1883-1962) był największym chorwackim artystą XX wieku i jednym z najważniejszych artystów środkowoeuropejskich, którzy przeniknęli do sztuki światowej". 

To pierwsza w Polsce prezentacja dzieł Mestrovicia.
 Wielki Auguste Rodin dostrzegał w nim swojego artystycznego kontynuatora, Jerzy Stempowski nazywał „drugim Fidiaszem”, a inni współcześni porównywali z samym Michałem Aniołem. Od 25 lipca w Galerii MCK w Krakowie są prezentowane po raz pierwszy w Polsce prace genialnego rzeźbiarza znad Adriatyku – Ivana Meštrovića (1883-1962), największego chorwackiego artysty XX wieku". Wystawa trwa do 5 listopada.
Będę prezentowała niektóre rzeźby z wystawy wraz z tytułem.
Trudno się fotografuje rzeźby z  czarnego brązu zamieszczone w ciemnych pomieszczeniach. Szkoda, że jakość zdjęć nie jest dobra.

 Autoportret, 1911
W rzeźbie Tancerka autor kładzie główny nacisk na jej nogi duże, może trochę obolałe. Nogi dla tancerzy są najważniejszym elementem życia - pracy. Ta rzeźba najbardziej mi się spodobała. Pokazuje taniec (piękny, zwiewny) jako ciężką pracę.
 Tancerka, 1912

środa, 11 października 2017

Wiersz o jesieni: Przeminęło

Przeminęło

Przeminął już 
bukiet żółtych słoneczników
dni coraz krótsze

Jeszcze świeżą zieleń trawy
wchłania gęstniejący mrok
nadeszła jesień

Pod nogami szelest liści
lśniące brązowe kasztany
wkrótce też znikną