piątek, 20 czerwca 2014

Łysica - wejście ze Świętej Katarzyny, zejście do Kakonina

Naszą drogę na Łysicę (612 m; najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich) rozpoczęliśmy w miejscowości Święta Katarzyna. Prowadził nas czerwony szlak; jest to czerwony szlak Edmunda Massalskiego prowadzący z Gołoszyc do Kuźniaków.
Tuż za bramą prowadzącą do parku narodowego znajduje się podniszczony, niestety, pomnik Stefana Żeromskiego. Trudno go nawet sfotografować.
Nieco dalej znajduje się kapliczka i źródełko św. Franciszka. Podobno woda ma właściwości uzdrawiające. Jednak nie próbowaliśmy. Kapliczka stylowa, drewniana - bardzo ładna.
A potem lekko pod górę, nie za bardzo uciążliwie, stopniowo wchodzimy na szczyt.Droga bywa różna. Są tu podesty drewniane, czasem droga mocno kamienista. Cały czas przez las, więc widoków na góry nie ma żadnych.
 Na szczycie Łysicy znajduje się wysoki drewniany krzyż. Widać też fragmenty gołoborzy.
Daremnie szukaliśmy dużego kamienia z napisem "Łysica 612 m", który widziałam na zdjęciach innych blogowiczów. Co się z nim stało? To nie jest kamyczek, który łatwo przenieść w inne miejsce.
Pogoda była ładna, szkolne wycieczki zeszły w dół, więc posiedzieliśmy sobie w ciszy na ławkach.
Schodziliśmy do Kakonina, po drodze mijając kapliczkę św. Mikołaja, drewnianą, z również drewnianą figurką świętego.
W Kakoninie można obejrzeć zabytkową drewnianą chałupę, ale tylko zewnątrz.
Stąd jest też bezpośredni dojazd autobusowy do Kielc.
I tak zdobyliśmy szczyt należący do Korony Gór Polski, co można uznać za ważne wydarzenie.

21 komentarzy:

  1. Piękny szlak, wycieczka zatem pełna wrażeń, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda ładna, ładne okolice - wycieczka zatem udana.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Piękne miejsce, fantastyczny post, super zdjęcia:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mile wspominam ten dzień.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Mnie ten szlak zachwycił, jednak do pewnego miejsca.
    Te kamienie mnie dobijały.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamienie rzeczywiście czasami były niewygodne, to prawda.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia, jak zwykle ciekawie :) Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Walorem Łysicy jest przede wszystkim jej wartość kulturowa i ... geologiczna - to kopalnia wiedzy o historii naszych ziem od czasów sięgających setki milionów lat wstecz, aż po te gdy na tych ziemiach kluła się polska państwowość.
    Ps - takie domki w Małopolsce to nie rzadkość, choć (co szkoda) nie jest specjalnie reklamowana i wielu nie wie jak na nie trafić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do drewnianych chat i domów - jest ich w Świętokrzyskiem bardzo dużo. Jak się jedzie droga, to co chwilę widać takie chaty. W Małopolsce moim zdaniem jest mniej.

      Usuń
  6. Kiedyś tam byłam, ale bardzo dawno, w szkole jeszcze. korci mnie by znów wybrać się w tamte strony:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Kielcach byłam dawno temu, ale na Łysicy pierwszy raz.

      Usuń
  7. Gratuluje zdobycia szczytu! Jak zwykle z wielkim zaciekawieniem czytałam Twój post. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczyt nie jest wysoki, ale dziękuję za gratulacje.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Interesująca wycieczka. Warta zapewne kiedyś powtórzenia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak wybrałabym inny szczyt do zdobycia, gdybym tu była ponownie
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Nooooooooooooooooooooo

      Usuń
  9. Wspaniałe foto relacje. Uwielbiam pani bloga. Często tu zaglądam. Mam do pani pytanie , ile idzie się na szczyt Łysicy od Świętej Katarzyny koło Kielc. Byłabym pani , bardzo wdzięczna , gdyby pani by mi łaskawie odpisała. Poza tym pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia i pomyślności ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najdłużej do godziny, może być około 45 minut.
      Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  10. Dziękuję za słowa uwielbienia. Zapraszam do mnie na częstsze wizyty.
    Mam wrażenie, że jest Pani w dobrym nastroju. Cieszy mnie Pani optymizm, wyczuwalny w tym komentarzu. Proszę pisać częściej.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym jeszcze dodać, że nie stawia się spacji przed przecinkiem, a Pani robi to przed każdym użytym przecinkiem :) Wydaje mi się, że już kiedyś o tym pisałam :) Zazdroszczę Pani optymizmu, serdeczności. Z jednej strony jestem zła, że cały mój blog istnieje dzięki Pani, a z drugiej strony bardzo mnie to cieszy. Wydaje mi się, że Pani wie więcej o mnie niż ja sama. Mogłabym dużo pisać, ale nie wiem, jak się rozmawia z niemową.

      Usuń