wtorek, 27 czerwca 2017

Lajkonik na krakowskim rynku 2017

W tym roku wybrałam się na pochód Lajkonika po bardzo długiej przerwie. W czwartek, 22 czerwca, ulicami Krakowa przeszedł pochód Lajkonika. Zgodnie z tradycją, każdego roku w oktawę Bożego Ciała, w pierwszy czwartek po Bożym Ciele, ubrany w tatarski strój, otoczony hałaśliwym orszakiem, Lajkonik przemierza trasę ze Zwierzyńca na Rynek Główny. Pod Wieżą Ratuszową odbiera „haracz” od władz miasta.
Kiedy przyszłam na krakowski rynek przed godziną 19, Lajkonika jeszcze nie było. Publiczność oczekiwała jego przybycia, a na scenie śpiewano piosenki o Lajkoniku. Była śpiewana znana zapewne wielu osobom piosenka: Laj koniku, laj laj, poprzez cały kraj kraj; śpiewały ją zarówno dzieci, jak i dorośli. Można było zaśpiewać ją solo - jak zrobiła to dziewczynka na scenie poniżej. Pomagał jej pan prowadzący powitanie Lajkonika. Zachęcał dorosłych do śpiewania. Śpiewaliśmy ją na zmianę z panem prowadzącym. Była to miła zabawa dla wszystkich - takie odniosłam wrażenie.
 Ludzi było mnóstwo. Już wtedy spodziewałam się, że nie zobaczę Lajkonika w całej krasie.
 Wiele osób przyszło razem z dziećmi po szczęście - miało je zapewnić na cały rok uderzenie, raczej dotknięcie, buławą Lajkonika.
 Zauważyłam, że najlepsze dotknięcia buławą - po głowie, po ramionach - dostawali ci, którzy wrzucili do koszyczka pieniądze. Niektórzy wrzucali całkiem spore ich ilości. Byłam tym trochę zaskoczona; w żadnym czytanym przeze mnie tekście na temat Lajkonika nie było o tym wzmianki. Jest to być może pewien rodzaj haraczu.
 Mnie dotknął Lajkonik buławą trzy razy: jeden raz na początku - gdy przechodził między ludźmi, a potem jeszcze dwa razy - w moją wyciągniętą dłoń. I tak, jak się spodziewałam, widziałam Lajkonika od pasa w górę. Nie miałam okazji sfotografować go w całości.
 Na scenie czekał na Lajkonika prezydent miasta Krakowa pan Jacek Majchrowski. Był tam również dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa pan Michał Niezabitowski i inne "ważne" osoby.
Spotkanie było bardzo miłe. Wszyscy serdecznie przemawiali do Lajkonika, a on dziękował.
 Na tych zdjęciach widać prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Przekazał on oczywiście haracz Lajkonikowi.
 Za postacią Lajkonika kryje się pan Zbigniew Glonek, który wciela się w Lajkonika już od 1988 roku! W tym roku będzie Lajkonikiem po raz trzydziesty. Trzeba jeszcze dodać 17 lat, gdy Pan Zbigniew chodził „przy koniku” jako włóczek. A więc łatwo policzyć, że Pan Zbigniew związany jest z obrzędem Lajkonika już 47 lat. W krótkiej przemowie do publiczności powiedział, że chciałby jeszcze trzy lata być Lajkonikiem.
 Prawdziwego Lajkonika można zobaczyć tylko raz w roku, właśnie w oktawę Bożego Ciała. I tylko wtedy uderzenie jego buławy naprawdę przynosi szczęście. 
 Dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa wręczył Lajkonikowi piękny, stylowy prezent.
 Przedtem na drugiej scenie -  niedaleko głównej sceny -  odbył się pokaz walki włóczków (to nazwa flisaków) z Tatarami. Niestety niczego nie widziałam.
Zgodnie z powszechnie znaną legendą początki tradycji Lajkonika związane są z ocaleniem Krakowa przed najazdem tatarskim, czego mieli dokonać dzielni włóczkowie ze Zwierzyńca. Zachowane źródła historyczne pozwalają stwierdzić, że harce Lajkonika w asyście jego orszaku odbywały się z pewnością przynajmniej od około połowy XVIII wieku.
 Na scenie przy Wieży Ratusza razem z prezydentem miasta Lajkonik wzniósł toast za pomyślność krakowian i wykonał trzeci w tym dniu taniec zwany Urbem salutare (Pokłon miastu).
 Na poniższych zdjęciach widać orszak Lajkonika, byli to włóczkowie (flisacy).
 Wspólne wzniesienie toastu za pomyślność Krakowa  - Lajkonik z prezydentem Jackiem Majchrowskim.
 Odbyło się również rozstrzygnięcie konkursu plastycznego dla przedszkoli na temat Lajkonika. Nagrody w białych kopertach trzymał Lajkonik.
 I przekazywał je dzieciom lub nauczycielom przedszkoli, co widać na poniższym zdjęciu.
 A tu widać na kilku zdjęciach włóczków z orszaku Lajkonika, którzy wcześniej stali z tyłu sceny. Teraz powoli kierują się w stronę wyjścia.
 Lajkonik wyruszył ze swoją świtą o godzinie 12 ze Zwierzyńca. Zatrzymywał się w różnych miejscach, np. w klasztorze Norbertanek, u kupców z dzielnicy Zwierzyniec. Wszyscy bardzo chętnie go przyjmowali, licząc na szczęście przez cały rok.
 Ja także jak te dzieci poniżej wypatrywałam Lajkonika.
Po tej uroczystości Lajkonik obszedł cały rynek krakowski, przywitał się z kwiaciarkami, a następnie odwiedził restauracje w okolicach rynku. W tej części święta już nie brałam udziału.
Lajkonikowi towarzyszyli muzykanci z kapeli Mlaskoty.
 Scena była przyozdobiona fotografią Lajkonika.
 Poniżej widać Lajkonika przechodzącego między ludźmi, widać tylko nakrycie jego głowy.
 Tak wyglądał rynek w dniu święta Lajkonika około godziny 20.

12 komentarzy:

  1. Wonderful photos of this event, Hanna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks, Linda :) I'm happy that you enjoy reading this post :)
      Greetings :)

      Usuń
  2. Fajna tradycja. I na pewno niezłe przeżycie dla uczestników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycja jest bardzo miła dla osób dorosłych i dla dzieci. Fajna zabawa :)
      Wszyscy chcieli być uderzeni buławą Lajkonika.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Miło mi się w niej uczestniczyło :)
      Pozdrowienia :)

      Usuń
  4. Kochana Hanno!
    Twoje posty sprawiają, że coraz bardziej tęsknię za Krakowem.
    Jeden jedyny raz widziałam Lajkonika w Krakowie. To było dosyć dawno i już nie pamiętam z jakiej okazji pojawił się na krakowskim rynku.
    Piękna relacja i wspaniałe zdjęcia.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lajkonik pojawia się tyko raz w ciągu całego roku - zawsze w pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. To jest ten jedyny prawdziwy Lajkonik.
      Przechodzi ulicami Krakowa od godz. 12 do około 20.
      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Jaka pocieszna impreza. Ja jeszcze Lajkonika na żywo nie widziałam.
    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno go zobaczyć - tylko jeden raz w roku to bardzo mało.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Hi. Nice photos. Seems like a very fun tradition.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks, Tania :) It's really very nice tradition in polish town Cracow.
      Greetings :)

      Usuń