Jadę białymi saniami w śniegu,
w srebrzystobiałym
mrozie,
wyruszam w zimową
podróż
po kryształowej
drodze.
Mijam zmarznięte
bory
i ośnieżone gór
szczyty,
kryształy
zmarzniętych jezior
i ogród śniegiem
okryty.
Śnieg bieli się
bezustannie,
wszystko śniegiem
przyprószone,
białym puszystym
szalem
sady i łąki
otulone.
Śnieg mnie otula
miękko
w cichej, srebrnej
krainie.
Zasypiam w
puszystym śniegu,
śnię o
srebrzystej zimie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz