W sierpniu byłam u syna w Zurychu na wakacjach. Robiliśmy sobie kilkudniowe wycieczki, m.in do francuskiego miasta Colmar, położonego w Alzacji. Pociągiem jedzie się zaledwie około dwóch godzin. Można tu zauważyć wpływy niemieckie. Przejawem tego są np. domy z muru pruskiego. Nigdy nie lubiłam tego rodzaju architektury, a w Colmar nawet mi się te domy spodobały. Miasto jest bardzo kolorowe, pełne kwiatów, barwnych szyldów, oryginalnych zdobień na domach.
Alzacja graniczy z Niemcami i Szwajcarią, a przez wieki przechodziła z rąk niemieckich we francuskie i odwrotnie. Zamieszkują ją Alzatczycy, którzy posługują się językiem alzackim, który jest wynikiem historycznych zawirowań Alzacji. Język alzacki bowiem to dialekt niemieckiego, przeplatany słówkami francuskimi. Wpływ obu państw jest bardzo widoczny – zarówno w architekturze, kulturze jak i w kuchni. Językiem urzędowym zaś jest zarówno francuski jak i niemiecki.
Frederic Auguste Bartholdi to francuski rzeźbiarz, który urodził się w Colmar w 1834 roku. Jako dziecko wyprowadził się wraz z matką i bratem do Paryża, który stał się jego domem. W Paryżu Bartholdi studiował architekturę, malarstwo i rzeźbę. Największym dziełem Batholdiego jest Statua Wolności, podarowana Stanom Zjednoczonym przez Francję z okazji setnej rocznicy ogłoszenia Deklaracji Niepodległości. Takie znaki prowadzą do Muzeum Bartholdiego w Colmar:
Na fasadach domów, na wystawach sklepowych jest wiele bocianów, bo są one symbolem Alzacji:
Można spotkać wiele takich bogato zdobionych domów:
Taką ciuchcią można przejechać się po starym rynku:
Targowisko. Stragany są czynne codziennie oprócz niedziel. Można tu zjeść gotowe dania:
Poniżej obraz w kościele Dominikanów w ołtarzu głównym o wdzięcznej nazwie Matka Boska w ogrodzie różanym:
Ciekawym budynkiem jest Dom Głów z początku XVII wieku. Dom zawdzięcza swoją nazwę ponad stu głowom i groteskowym maskom, które zdobią bogatą fasadę. Szczyt budynku zdobi posąg bednarza – rzemieślnika, który wyrabia naczynia drewniane:
Super wycieczka! Te zdobienia rzeczywiście przyciągają wzrok
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Moim zdaniem zdobienia są urocze.
UsuńSerdecznie pozdrawiam :)
To bardzo ciekawy opis — ładnie pokazujesz, że Colmar to nie tylko „ładne, kolorowe miasteczko”, ale miejsce, w którym spotykają się wpływy francuskie i niemieckie. Szczególnie podoba mi się osobista uwaga o domach z muru pruskiego — dzięki niej tekst nie jest tylko relacją z podróży, ale ma Twój własny punkt widzenia.
OdpowiedzUsuńTrudno było nie wpisać własnego komentarza odnośnie do muru pruskiego :)
UsuńBardzo ciekawe zdjęcia, domki w kratkę nie tylko białe, ale i kolorowe.
OdpowiedzUsuńDużo pięknych rzeczy i kwiatów!
Mój bratanek mieszkał w Szwajcarii, ale zjechał do Polski i wynajmuje w Warszawie.
Warszawa też jest piękna :)
UsuńUrocze miasto. Kolorowe domy i różnego typu ozdoby tych domów sprawiają, że z przyjemnością patrzy się na tego typu uliczki i architekturę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Miasto jest urocze, to prawda.
UsuńSerdecznie pozdrawiam :)
Colmar wygląda jak jedno z tych miast, po których można chodzić bez konkretnego planu i co chwilę zatrzymywać się przy kolejnej kamienicy czy witrynie. Te kolorowe domy, kwiaty i wszystkie drobne zdobienia tworzą naprawdę wyjątkowy klimat. Ciekawa jest też historia miasta i to, jak mocno mieszają się tam wpływy francuskie i niemieckie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłego tygodnia🌸
Angelika
Spacerowaliśmy bez konkretnego planu, cały czas natykając się na nowe budynki, fontanny itp.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Dobrze, że skopiowałam komentarz... wyrzuciło mi stronę przy publikacji :o
OdpowiedzUsuńColmar ma w sobie coś bajkowego, szczególnie przez te kolorowe kamienice i kanały. Najbardziej podoba mi się jednak to, że takie miejsca najlepiej poznaje się chyba bez pośpiechu, po prostu spacerując bocznymi uliczkami i zaglądając w różne zakątki. Po obejrzeniu zdjęć zdecydowanie dopisuję Colmar do miejsc, które chciałbym kiedyś zobaczyć.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Colmar Ci się spodobał :)
UsuńAleż piękna wycieczka!!! Na dodatek zobaczyłaś się z synem.
OdpowiedzUsuńSzwajcaria to kraj bogaty pod wieloma względami... nie tylko finansowymi.
Serdeczności Hanno.
Najważniejsze było dla mnie spotkanie z synem.
UsuńSerdecznie pozdrawiam :)
Hanna Colmar é uma cidade linda, já tinha ouvido falar foi na TV, deve ter sido incrível conhecer a cidade, Hanna bjs.
OdpowiedzUsuńLucimar, thank you )
UsuńNawet nie wiesz Haniu jak się cieszę z Twojego spotkania z synem. Pięknie jest pielęgnować rodzinne więzi z tymi, którzy wyjechali za granicę. A wycieczka? Przepiękne miejsce z całą pewnością godne odwiedzenia. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńCieszę się ze spotkania z synem. Spotykamy się regularnie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie )
Ale cudne widoki! Te domki zrobiły na mnie wrażenie :)
OdpowiedzUsuńDomki są urocze. Zwłaszcza te ze zdobieniami. Bardzo mi się podoba
Usuńpomysł z bocianami :)
Nie wiadomo, co najpierw podziwiać, na czym zawiesić oko. Miasteczko jak z bajki, dużo cudnych szczególików <3
OdpowiedzUsuńUrocze miasto, robi wrażenie :)
UsuńChętnie bym się przejechała taką ciuchcią.
OdpowiedzUsuńMy wybraliśmy przejażdżkę łodzią :)
UsuńWspaniały czas miałaś. Piękna relacja.
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńAlzacja jest piękna. Dziękuję za zabranie nas na taką ciekawą wycieczkę. Trochę czułam się jakbym była w Austrii momentami - to przez tę architekturę (chociaż w Austrii byłam naprawdę dawno temu i może teraz ona już zupełnie inaczej wygląda 😍), ale czuć też niemiecki wpływ. Pewnie - jak słusznie zauważyłaś - nie bez znaczenia jest położenie. Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńAlzacja leży blisko Niemiec, stąd zapewne wpływy niemieckie.
UsuńSerdecznie pozdrawiam :)
Witaj Haniu 🙂
UsuńDziękuję za fotorelację. Piękne miejsce. Mnie taka wycieczka z pewnością by się podobała. Lubię podziwiać domy w stylu pruskim. Miasto czyste, kolorowe i widzę że sporo turystów. Super że zdecydowaliście się z Synem na wycieczkę w tamte strony.
Serdecznie zapraszamy i udanego września życzę 😘
To była spontaniczna wyprawa, jestem bardzo zadowolona.
UsuńPozdrawiam serdecznie )
Fantastyczne miejsce! Colmar wygląda jak z bajki, a te kolorowe domki i zdobienia są niesamowite. Fajnie, że udało Ci się połączyć wizytę u syna z tak udaną wycieczką:-) Jestem aktualnie w Kordobie i tu też jest Dom Głów:-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Dom Głów w Colmar jest fantastyczny, w Kordobie pewnie też :)
UsuńPrzepiękna jest twoja relacja i zdjęcia. Od lat marzę o poznaniu tego miasta. Uwielbiam domy w z murem pruskim Serdecznie pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za domami z murem pruskim, ale w Colmar mi się podobały.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)