Pod koniec grudnia wybraliśmy się z córką i synem do Ojcowskiego Parku Narodowego. Po prostu chcieliśmy gdzieś pojechać, a ten park jest przecież niedaleko Krakowa. Był mróz, grabiały ręce, dlatego nie zrobiłam wielu zdjęć. Chcieliśmy zobaczyć najbardziej znane formacje skalne.
Ojcowski Park Narodowy jest położony około 20 km na północ od Krakowa, na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. I aż trudno uwierzyć, że wystarczą dosłownie dwa kwadranse podróży z centrum miasta, aby dotrzeć do parku. Zachwyca architekturą, formacjami skalnymi, jaskiniami, zamkami oraz uroczą Doliną Prądnika. Co prawda jest najmniejszym parkiem narodowym w Polsce, ale zdecydowanie bardzo ciekawym. Nie bez powodu symbolem Parku są nietoperze, których można tutaj spotkać bez liku.
Brama Krakowska jest jedną z najbardziej znanych ojcowskich formacji. Niegdyś przez dolinę biegł szlak kupiecki z Krakowa na Śląsk i stąd wywodzi się nazwa Bramy. Zgodnie z legendą przesmyk przez skalną bramę powoli się zamyka. A gdy już zatrzaśnie się na dobre, wówczas świat zakończy swój los.
U wylotu wąwozu Wrześnik, znajduje się Igła Deotymy. Jest to samotnie stojąca smukła igła skalna. Nazwa została nadana na cześć Jadwigi Łuszczewskiej. Była ona poetką, która szukała natchnienia w ojcowskiej naturze, a przy okazji pisała pod pseudonimem Deotyma i wedle wszelakiego prawdopodobieństwa mieszkała w willi tuż obok Igły.
Ostatnim ostańcem jest słynna Maczuga Herkulesa, oddalona od centrum Ojcowa o nieco ponad 6 km. Stoi ona na straży Zamku w Pieskowej Skale. Podobno, choć geolodzy temu bardzo mocno zaprzeczają, to nie siły natury ją stworzyły, a miały tutaj udział moce czarcie. A wszystko to oczywiście dzięki Panu Twardowskiemu, który umiejętnie podpuścił samego Diabła.